Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frank Zappa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frank Zappa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 lipca 2021

Frank Zappa / Kilka uwag o amatorstwie – magazyn „Jazz. RiP” nr 11 z 1971 r.


 Tym razem dwa artykuły: pierwszy autorstwa Jana Żabko-Potopowicza i omawia twórczość Franka Zappy do albumów „Weasels Ripped My Flesh” (1970) i „Chunga's Revenge” (1970), a drugi to refleksje Ryszarda Glogera na temat stanu polskiej popularnej amatorskiej sceny muzycznej u progu lat 70. i raczej nie jest to zbyt pochlebna opinia.

wtorek, 22 października 2019

Frank Zappa kontestator – artykuł w magazynie „Jazz” z VII 1978 r.

 

Wbrew tytułowi sugerującemu opis twórczości Franka Zappy mamy tutaj do czynienia z próbą opisania zjawiska pop artu na podstawie analizy okładki debiutanckiej płyty Franka Zappy i jego zespołu The Mothers Of Invention. Przy tej okazji znalazło się też miejsce na omówienie niektórych utworów tego albumu, głównie pod względem ideowym i tekstowym. Z powodu przyjętej formy tekst bardziej przypomina akademickie rozważania socjologiczno-kulturowe niż proste (co nie znaczy prostackie) rockowe podejście do tematu.

Tekst ten został przygotowany przez Jarosława Skowrońskiego.

czwartek, 21 lutego 2019

Frank Zappa – niezmordowany. Recenzja albumu „Zoot Allures” (1976) w magazynie „Jazz. Rytm i Piosenka” nr z VI 1977 r.

To jeden z nielicznych tekstów o Franku Zappie i jego płytach opublikowanych na łamach polskiej prasy muzycznej w okresie PRL (do 1989 r.). Dobrze, że ten tekst się w ogóle wówczas pojawił – komunistyczni cenzorzy mieli awersję do wszystkiego co amerykańskie – ale też recenzji tej nadano dziwaczny tytuł przez co zniknęła istota sprawy, a więc że to recenzja najnowszego dostępnego wówczas Redakcji magazynu „Jazz” albumu Franka Zappy.

Po raz kolejny płytę tę zrecenzowano dopiero 19 lat później przy okazji omawiania całości dorobku Zappy na łamach innego polskiego magazynu muzycznego – „Tylko Rock” w grudniu 1996 r. w ramach tzw. wkładek prezentujących m-monografie poszczególnych artystów.

Tytuł płyty „Zoot Allures” pochodzi od francuskiego wyrażenia „Zut alors” oznaczającego „łagodną niespodziankę”. Początkowo album ten planowany był jako dwupłytowy, ale ostatecznie Zappa zrobił z niego jeden album, aby wywiązać się z umowy z wytwórnią Warner Bros. Pozostałe utwory nagrane podczas tej sesji zostały wydane na innych płytach Zappy za jego życia lub pośmiertnie.

Generalnie album ten Zappa (gitary: solowa i basowa, śpiew, instr. klawiszowe)  nagrał w duecie z perkusistą Terry Bozzio (a także śpiew w dwóch utworach), a brakujące partie instrumentów i wokalne powierzono zastępowi wynajętych muzyków. Dziwne jest to, że muzycy: Eddie Jobson (instr. klawiszowe, skrzypce elektryczne) i Patrick O’Hearn (gitara basowa) pojawili się na okładce tej płyty, a nie współtworzyli i nie wykonali na niej żadnego utworu.

Po raz pierwszy usłyszałem klika nagrań z tej płyty w jednej z audycji muzycznych Programu III (chyba, bo mógł to być także Program IV) Polskiego Radia nadanych 29 XI 1981 r. dokładniej rzecz biorąc w jednej z audycji z cyklu „Mistrzowie muzycznego pastiszu”. Nadano wówczas trzy utwory z tej płyty: „Black Napkins”, „Ms. Pinky” i „The Torture Never Stops”. Do dzisiaj zresztą są to moje ulubione nagrania z tej płyty. Dorzuciłbym do nich jedynie utwór tytułowy „Zoot Allures”.

Moim ulubionym nagraniem z tej płyty jest kompozycja „The Torture Never Stops” („Tortura sięnie kończy”). Utwór ma powolną narrację z przejmującym wokalem kobiecym jakby torturowanej kobiety. Pierwotnie był to blues śpiewany przez przyjaciela Zappy Captaina Beefhearta. Różne zespoły Zappy bardzo często wykonywały ten utwór na koncertach w różnym czasie, stąd ma wiele rejestracji koncertowych.

O czym dokładnie jest ten utwór? To jest dobre pytanie. Generalnie utwór ten opowiada w alegorycznej formie o więzieniu, rzeczywistym lub umysłowym, w jakim znajdują się niektórzy ludzie będąc poddani torturze, która nigdy się nie kończy.